„Star Trek: Insurrection” – tak brzmiał tytuł kolejnego filmu z serii Star Trek, który miał premierę w 1998. W Polsce nie mogliśmy go obejrzeć w kinie, a szkoda bo to dobry film. Trzeci raz na wielki ekran zawitała ekipa z serialu „The Next Generations” i znowu się okazało, że ta paczka ma więcej szczęścia do dobrych filmów niż poprzednia załoga.

dfmp_0588_star_trek_insurrection_19

Fabuła filmu kręci się wokół planety zamieszkałej przez Ba’ku względem której Federacja wraz z rasą Son’a mają swoje plany. Plany te to zebranie cząsteczek z pierścienia planety które mają właściwości regenerujące żywe organizmy. Jednak zniszczenie pierścienia spowoduje zniszczenie cywilizacji Ba’ku która zamieszkuje planetę, a na to kapitan Picard nie może sobie pozwolić, tymbardziej że nawiązał do chlubnej tradycji kapitanów Enterprise i wdał się w romans Anij, mieszkanką tej planety. Film burzy trochę wizję Federacji, która jest organizacją mającą na celu pokojową eksplorację kosmosu i nawiązywanie kontaktów z innymi gatunkami. Federacja postanowiła zrobić spółkę z Son’a i ich podejrzanym kapitanem Ru’afo, która miała na celu uczynienie planety Ba’ku niezdolnej do zamieszkania dla własnej korzyści, czy też jak kto woli dla dobra ogółu. Oczywiście załoga kapitana Picarda uniemożliwiła wprowadzenie tego planu w czyn i uratowała planetę jednocześnie odkrywając, że Son’a i Ba’ku mają więcej cech wspólnych niż się wydaje sądząc chociażby po wyglądzie.
To jest jeden z moich ulubionych filmów serii, między innymi dlatego że Picard pokazał że kobiety nie są mu obojętne. W serialu było z tym słabo i trochę tęskniłem za Kirkiem, który przysłowiowo „wyrywał laskę w każdym odcinku”. Tutaj pokazał, że on też może. Ogólnie fajny film i naprawdę miło się go ogląda, nie jest cukierkową i wyidealizowaną wizją Federacji bez wad jak czasem można było odnieść wrażenie oglądając serial. Jednym słowem polecam.

Patrick Stewart kapitan Jean-Luc Picard
Jonathan Frakes komandor William T. Riker
Brent Spiner komandor porucznik Data
LeVar Burton komandor porucznik Geordi LaForge
Michael Dorn komandor porucznik Worf
Gates McFadden doktor Beverly Crusher
Marina Sirtis komandor Deanna Troi
F. Murray Abraham Ru’afo
Donna Murphy Anij
Anthony Zerbe admirał Matthew Dougherty

Ogólna : Komentarze (1) : Dodano 06 maj, 2009 : Autor Mor'dah

Jedna odpowiedź na “Star Trek Countdown – dzień 2”

  1. Mark Carlson napisał:

    Film rzeczywiście dobry, ale wygląda trochę jak podwójny odcinek TNG niż coś osobnego. Realizacja itd. w porządku, ale fabuła (nawet bardziej niż w przypadku Pokoleń) jest wg. mnie za mało „kinowa”. Po za tym kwestie przesiedleń poruszano często w Treku, choćby przez ostatnie odcinki TNG i prawie całe DS9 więc to temat trochę oklepany. Fajnie, że pokazano, że Federacja nie jest krystalicznie czysta i zdarzają się jej wpadki.
    Co do romansów Picarda – nie było tak źle. Romans z Vash, dyskretne przekomarzanie się z Beverly, kilka innych przelotnych „całusków” z kobietami na terenie całego kwadrantu alfa. Nie było tego dużo, ale o wstrzemięźliwość kapitana nie można było posądzić. Poza tym, to przecież Picard, a dla niego najważniejszy jest obowiązek, a nie jakieś tam kobiety.

Dodaj komentarz

Nie promujemy się w: jajeczka